Dźwignia skrzyni automatycznej ma pozycję N, choć większość kierowców nigdy jej świadomie nie używa. Okazuje się, że sensownych sytuacji jest niewiele: przepychanie auta, holowanie i awaryjne zacięcie przepustnicy. W codziennej jeździe luz raczej szkodzi, niż pomaga.
Do czego służy luz w automacie
Automat odbiera kierowcy wiele stresu: nie ma sprzęgła ani wątpliwości, który bieg wybrać przed zakrętem. Wystarczy wybrać D i jechać. Pozycja N bywa przez to zagadką. Warto wiedzieć, że klasyczne automaty składają się z przekładni planetarnych i korzystają z hydraulicznego sprzęgła zwanego przekładnią hydrokinetyczną (konwerterem momentu), które zwielokrotnia moment obrotowy silnika i przekazuje go na koła. Skrzynie dwusprzęgłowe przypominają bardziej manualne, ale mają dwa sterowane elektronicznie sprzęgła: jedno dla biegów nieparzystych, drugie dla parzystych. Z kolei bezstopniowa przekładnia CVT wykorzystuje pasek pracujący między dwoma stożkowymi kołami, co daje niemal nieskończoną liczbę przełożeń.
Żadnego z tych rozwiązań nie da się zgasić w zwykłej jeździe, jeśli układ napędowy działa prawidłowo. Ale przełączenie na N daje taki sam efekt jak w aucie z manualem: napęd z silnika zostaje całkowicie odcięty od kół.
Kiedy luz faktycznie się przydaje
- Przemieszczanie auta w warsztacie, gdy silnik nie chce odpalić.
- Wyciąganie samochodu z rowu, kiedy koła muszą się swobodnie obracać.
- Awaryjne zacięcie przepustnicy w pozycji otwartej. To na szczęście rzadka usterka, ale po zmianie na N hamulce nie walczą już z napędem, który wciąż „chce jechać dalej”, i łatwiej odzyskać kontrolę nad autem.
W tej ostatniej sytuacji można też wyłączyć silnik, jednak wtedy możemy stracić wspomaganie hamulców i kierownicy, co brzmi jeszcze gorzej.
Jest też ważne ostrzeżenie dotyczące holowania. Tradycyjnego automatu nie należy holować zbyt daleko z wyłączonym silnikiem i kołami napędowymi na jezdni. Skrzynia potrzebuje przepływu oleju, który chroni jej elementy przed zużyciem, a gdy silnik nie pracuje, nie działa też pompa skrzyni.
Kiedy luzu lepiej unikać
Wielu kierowców ma nawyk wrzucania N na światłach. Według inżynierów nie ma w tym sensu: oszczędność paliwa jest znikoma, a dodatkowe przełączenia między D i N mogą tylko zwiększać zużycie. Podobnie jest na zjazdach. Zyskamy niewiele paliwa, a stracimy część kontroli nad samochodem.
Luz nie jest też dobrym wyborem na postoju. Eksperci radzą zawsze wybierać P, a nie N z samym hamulcem postojowym. W pozycji P zapadka blokuje wał wyjściowy skrzyni, co stanowi dodatkowe zabezpieczenie przed stoczeniem się auta.
Co to oznacza dla polskiego kierowcy
Automatów na polskich drogach przybywa, więc te zasady dotyczą coraz większej grupy kierowców, zwłaszcza tych, którzy przesiadają się z manuala i przenoszą stare nawyki, takie jak luz na światłach. Z artykułu nie wynika, że jest to w jakikolwiek sposób regulowane przepisami, to raczej kwestia trwałości skrzyni i bezpieczeństwa.
Jeśli czeka nas holowanie automatu, najbezpieczniej zajrzeć do instrukcji obsługi konkretnego modelu, bo producenci mogą mieć własne ograniczenia. Przy dłuższym transporcie unieruchomionego auta rozsądniejszym wyborem będzie laweta, która nie obciąża skrzyni. Poza tymi wyjątkami w automacie wystarczą nam zwykle trzy pozycje: D, R i P. Luz to w większości przypadków tylko chwilowy przystanek po drodze między jazdą do przodu a cofaniem.
Źródło: Carscoops – „Why You Might Need To Use Neutral On An Automatic Transmission”






